Kategorie: Wszystkie | przepisy
RSS
poniedziałek, 13 września 2010

Chciałam sobie dzisiaj zrobić coś lekkiego, ale równocześnie bardzo sycącego. Sałatka owszem była sycąca, ale ze względu na mozarellę trochę gorzej było z tą lekkością ;-) Uwielbiam mozarellę, więc gdy tylko mam ją w lodówce znika od razu w zastraszającym tempie- używam ją do sałatek, czy też pizzy, jednak tę formę konsumowania mozarelli lubię najbardziej:

 

Składniki (na 2 porcje):
-sałata lodowa,
-kulka mozarelli (ok.200g?),
-1/2 pomidora,
-ocet balsamiczny,
-1 jajko,
-bułka tarta (tyle, zeby starczyło do obtoczenia mozarelli),
-oliwa z oliwek, do smażenia
Pomidora lekko naciąć, sparzyć i obrać (można pominąć), pokroić na ósemki. Sałatę porwać, ułożyć na talerzu, a na niej położyć pomidory, wszysto polać (z umiarem!) octem balsamicznym. Mozarellę przekroić na pół, zamoczyć w roztrzepanym jajku i obtoczyć w bułce tartej. Smażyć na rozgrzanej oliwie, aż panierka zrobi się rumiana, zacznie pękać, a mozarella lekko się roztopi. Położyć mozarellę na sałatce i podawać jeszcze ciepłą.
Smacznego :-)

Ostatnio zaniedbałam bloga, ale niestety cierpię na brak czasu :-( W ten weekend postaram się nadrobić wszelkie zaległości. Zacznę od tarty czekoladowej, którą upiekłam w zeszłym tygodniu z okazji kupna wymarzonej blaszki ;-) Ech, te moje marzenia... ;-) Przepis pochodzi z programu "Anna Olson: Sezon na świeżość". Oryginalny przepis [tutaj] to taki na tartę czkoladowo-gruszkową, jednak z braku gruszek musiałam zadowolić się samą czekoladą, co dzięki mojej miłości do tego składnika nie było aż takie trudne. Powiem, że nawet całkiem przyjemne... ;-)


Składniki:
na spód:
-120g miękkiego masła, niesolonego,
-3 łyżki cukru,
-żółtka z 2 dużych jajek,
-3/4 szklanki mąki pszennej,
-1/4 szklanki gorzkiego kakao,
-1/2 łyżeczki soli
na masę:
-170g posiekanej czekolady deserowej,
-3/4szklanki śmietanki kremówki,
-1 łyżeczka cynamonu,
-1/2 łyżeczki kardamonu (nie miałam, więc pominęłam),
-1/4 łyżeczki czarnego pieprzu,
-1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (pominęłam),
-1 duże jajko
Utrzyj masło z cukrem, mieszając dodaj po jednym jajku. Do miski przesiej mąkę, kakao i sól. Do masy maślano-jajecznej dodaj suche składniki i wymieszaj.Uformuj dysk, zawiń w folię i wstaw do lodówki na ok. 20 min. Rozwałkuj ciasto na grubość ok.0,5cm i wyłóżnim formę do tarty. Wstaw do lodówki na 20 min. Rozgrzej piekarnik do 180stC. Ponakłuwaj spód widelcem i piecz ok. 20min. Ostudź tartę i zmniejsz temperaturę piekarnika do 160stC. W tym czasie włóż posiekaną czekoladę do miski. Zagrzej śmietankę z przyprawami nie doprowadzając jej do wrzenia i zalej nią czekoladę. Odstaw, a po chwili delikatnie zamiesza. Dodaj ekstrakt waniliowy i roztrzepane jajko. Wlej masę na upieczony spód i piecz ponownie przez 12 min. Odstaw do ostygnięcia i wstaw do lodówki 2 godziny przed podaniem.
Moje uwagi: (a właściwie uwaga)
-Uwielbiam deserową czekoladę, jednak wg mnie masie przydałaby się odrobina cukru. (Tymbardziej, że moi rodzice gorzkiej czekolady nie lubią i musiałam zjeść całą tartę sama ;-))

 

 

Przeglądając bloga Kuchnia Agaty natknęłam się na przepis na zawijaną pizzę. Od razu bardzo mi się spodobał, a że lubię pizzę hawajską, postanowiłam ją zrobić właśnie w takiej formie.

 

Przepis zmodyfikowany, jeśli chodzi o nadzienie, ale resztę cytuję:
Składniki: (wyszło mi 12 dużych'ślimaczków')
ciasto:
-1 kg mąki przennej,
-3 opakowania suszonych drożdży,
-łyżka cukru, sól do smaku,
-500 ml ciepłej, przegotowanej wody
nadzienie:
-dowolna szynka (użyłam ok.250g),
-mozarella (/żółty ser- ile kto lubi),
-ananasy z puszki (6 krążków pokroiłam na małe kawałeczki),
-ketchup(można zrobić sos do pizzy, ale mi się nie chciało ;-)),
-przyprawy (sól, pieprz, oregano)
Mąkę wsypać do dużej miski, dodać drożdże, cukier i sól. Zrobić dziurkę, wlewać do niej stopniowo wodę, mieszając widelcem. Ciasto wyrabiać przez kilka minut. Odstawić ciasto w ciepłe miejsce do wyrośnięcia- ma podwoić swoją objętość (ok. 1 godziny). W tym czasie przygotować dodatki- pokroić mozarellę, ananasy. Wyrośnięte ciasto wyrabiać ponownie przez minutę, rozwałkować na grubość ok. 0,5 - 1 cm. Rozsmarować na nim sos, rozłożyć równomiernie szynkę, ananasy i mozarellę, przyprawić. Zwinąć jak roladę i ciąć na 3cm 'ślimaczki'. Kawałeczki pizzy rozłożyć na blasze wysypanej mąką. Zostawićdo wyrośnięcia na pół godziny. Rozgrzać piekarnik do 180°C i piec przez 25-30min.
[ Pizze podawałam z surówką Coleslaw. :-) ]

 

 

 

Jestem trochę spóźniona z tym przepisem, ale mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone ;-) Po zobaczeniu jednego z wielu odcinków "Na słodko 3", w którym Anna Olson przygotowywała desery z owocami tropikalnymi, od razu chciałam wypróbować ten na Tartę Hawajską, lecz uznałam, że Hawajski Weekend jest odpowiedniejszym czasem na upieczenie jej ;-) No i musiałam czekać, a kiedy przyszło co do czego- rozchorowałam się i tak oto moje plany zostały częściowo zepsute. Na szczęście ciasto jest bardzo proste (mało powiedziane ;-)) i przygotowanienie zajmuje wiele czasu.

 

Składniki: (na prostokątną formęo wymiarach 25cmx10cm)
spód:
-białka z 2 dużych jajek,
-1/2 szklanki cukru,
-1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego (jak zwykle pominęłam),
-2 szklanki niesłodzonych wiórków kokosowych
krem: (wg mnie za dużo)
-1 szklanka serka mascarpone,
-1/2 szklanki cukru, (za dużo!)
-1 łyżeczka otartej skórki z limonki,
-3 łyżki soku z limonki,
-1/2szklanki miąższu z mango (ok. 1/2 dużego owocu mango)
przybranie:
-1 dojrzały owoc passiflory (nie miałam)*,
-1/2 owocu mango, pokrojonego w podłużne plasterki (jedno mango zużyłam do kremu, a drugie nie zdążyło dojrzeć...)*,
-1 karambola, pokrojona w plasterki (nie miałam :-()*,
-1/4 owocu pitahaja, obranego i pokrojonego w cienkie plasterki – ćwiartki (nie miałam)*,
-1 nieduża papaja, obrana i pokrojona w plasterki,
-1 kiwi zielone, obrane i pokrojone na plasterki,
-1 kiwi żółte, obrane i pokrojone na plasterki (nie miałam)*
Rozgrzać piekarnik do 135ºC. Zmieszać białko, cukier i ekstrakt waniliowy. Gdy cukier jest na wpół rozpuszczony, dodać wiórki kokosowe i dokładnie wymieszać składniki. Natłuścić formę do tart o wymiarach 25 cmx10 cm i przełożyć do niej kokosową masę. Docisnąć ją do dna i ścianek (palcami zamoczonymi w zimnej wodzie). Piec przez 35–45 min, obracając foremkę o 180º w połowie pieczenia, aż spód zezłoci się na brzegach. Ostudzić w foremce, a następnie ostrożnie wyjąć.
Zmielić miąższ mango na gładkie puree.** Delikatnie utrzeć mascarpone z cukrem, dodać skórkę i sok z limonki oraz puree z mango i zmieszać składniki na gładką masę (niezbyt intensywnie, żeby zachowała konsystencję gęstego musu). Jeśli krem jest zbyt rzadki, wstawić go na 20 min. do lodówki. Nałożyć równą warstwę kremu na spód i rozłożyć na nim owoce. Schłodzić przed podaniem.
Moje uwagi:
-Mam okrągłą blachę ø24cm, spód zrobiłam z 3 białek i 3 szklanek wiórków (poza tym miałam wiórki słodzone i przez to spód był odrobinę za słodki- nastepnym razem dam 1/4 szkl. cukru)
-Krem wydawał mi się za słodki, więc dodałam 1 szklankę miąższu z mango (moje było kwaśniejsze) i więcej soku z cytryny (nie miałam limonek)
-Kremu było zdecydowanie za dużo. Poza tym przekonałam się, że mascarpone lubię jedynie w tiramisu, wersja owocowa nie przypadła mi do gustu.
*jak widać moje przybranie było dość skromne ;-)
**moje nie było gładkie, więc miałam krem w kropeczki ;-)